7/15/2016

Rozdział 1


Już niedługo koniec roku. Nie mogę się doczekać. Chociaż z drugiej strony… Te studia… Jedno gorsze od drugiego. No, ale będę musiała jakoś przetrwać te kilka lat. Na szczęście został mi jeszcze jeden rok w liceum.
Poprawiłam poduszkę na kanapo-parapecie. To chyba najlepsze miejsce w całym domu. Wystarczy, że zasłonie zasłonę. Chwyciwszy materiał, przesunęłam go do przodu. Jeszcze jedna… O, tak dobrze. To mnie wycisza. Mogę pobyć sama ze sobą. Bez złośliwego brata i skwaru Los Angeles. Przymknęłam oczy, by rozkoszować się tą chwilą. Niestety spokój nie był mi dany, przez cofającą ciężarówkę z meblami, która wydawała z siebie charakterystyczne pikanie. No tak, zapomniałam. Dzisiaj mieli wprowadzić się nowy sąsiedzi. I to pewnie ich auto. Westchnęłam na widok czarnego BMW. Wysiadła z niego trójka chłopaków z uśmiechami od ucha do ucha. Przecież to Matt, chłopak Elizy. Rzeczywiście, ostatnio coś wspominała. Musiałam jej za bardzo nie słuchać. I tak za dużo o nim mówi. Zaśmiałam się cicho. Niech to. Jeden z nich mnie zauważył. A już myślałam…
 - Nel! – usłyszałam głos mojej rodzicielki. – Dziewczyny przyszły! Idą do ciebie!
 - Ok! – odkrzyknęłam, patrząc na niego. Za dłu… Ugh! Podskoczyłam przestraszona. Dziewczyny mnie szturchnęły. Nienawidzę jak tak robią! A ja cały czas się na to nabieram. Odsłoniwszy zasłonę, dosiadły się do mnie. Brunet od razu odwrócił wzrok.
 - Uuu… - zaśmiała się Eliza. - Widzę, że poznałaś już James’a. To młodszy brat Matt’a.
 - Yhym – westchnęła, poprawiając się.
 - Nie mów, że ci się nie podoba – zaśmiała się Lea. Spiorunowałam ją wzrokiem, rumieniąc się, co jeszcze bardziej ją rozśmieszyło. – Nel… Nel… Nel… Nie zaprzeczyłaś.
 - No bo jest przystojny - spojrzałam na niego – ale…
 - Przesłyszałam się?! –ożywiła się nagle Eliza. – Powiedziała, że jest przystojny.
No tak, od czasu Tom’a nikogo tak nie nazwałam. No cóż… Czas się otrząsnąć. Było, minęło. Drugi raz mu tak nie zaufam.
 – No weź – przytuliła mnie. – Zapomnij o tym idiocie. Musisz zacząć żyć. Najwyraźniej nie był ciebie wart. Jesteś śliczna, mądra…
 - Dobra, dobra – przerwałam jej ze śmiechem. – Zrozumiałam. To co idziemy do ogrodu? – zaproponowałam. – Szkoda marnować czas. Będę pierwsza! – zerwałam się do biegu.
 - Ej! To nie fair! – krzyczał za mną, roześmiana Lea. Ściągnąwszy w biegu sukienkę, bez namysłu wskoczyłam do basenu. Zaraz za mną była Eliza, która wskoczyła w ciuchach. – Nie bawię się z wami – wystawiła nam język brunetka. Spokojnie zrzuciła z siebie rzeczy i zeszła po schodach. – Masz nadzieje, że Matt pożyczy ci rzeczy? – zaśmiała się, patrząc na Elizę.
 - Zazdrościsz – ochlapała ją wodą.
Zaczęła się niemała wojna. To może usunę się w cień. Stanęłam przy wejściu do domu, obserwując jak dziewczyny toczą zaciętą walkę.
 - Kochanie – podeszła do mnie mama. – Tu macie coś do przegryzienia i picia – podała mi tacę. – Jakbyście czegoś jeszcze potrzebowały, to krzyczcie.
 - Dzięki, kocham cię – pocałowałam ją w policzek.
Kiedy mama zniknęła, odłożyłam tace. Pogłośniłam grające radio, spoglądając na nie. O! Nie wierzę, że ogłaszają rozejm. Żadnego rozejmu nie będzie! Wskoczyłam do basenu na bombę, pryskając je.
 - Wiesz co – chlapnęła mnie Eliza. – Jak śmiesz! – zaczęłyśmy się podtapiać. – Dobra, dobra! – podniosła ręce w geście poddania się. – Rozstrzygniemy to na parkiecie. Leci nasza piosenka.
 - Będę lepsza – wystawiła język Lea.
To nie fair. Ona chodzi na zajęcia z tańca. Zaczęłyśmy wygłupiać się na trawie. Ał! W moja głowę trafiła piłka od koszykówki. Ten dzień zaczyna się wprost idealnie! Jestem ciekawa, co to za kretyn.
 - James! – krzyknął męski głos. Drzewo u sąsiadów zaczęło szeleścić. Wiem, że nie powinnam, ale nie mogę się oprzeć. Zostawiłam piłkę i popędziłam po lemoniadę. Nim chłopak zeskoczył do naszego ogródka, znalazłam się koło dziewczyn.
 - Przepraszam za wtargnięcie – spojrzał na nas uważnie. – O, cześć Eli - przerwałam mu, wylewając na niego lemoniadę – za. Widzę, że cię trafiłem. Nie chciałem – zmrużył oczy.
 - Bolało – mruknęłam, na co dziewczyny parsknęły śmiechem.
 - To moje porąbane przyjaciółki – podjęła Eliza. – Lea i Nel. Musisz im wybaczyć, dopiero je wypuścili z psychiatryka – szepnęła, zasłaniać bokiem dłoni usta.
 -  Słyszymy! – szturchnęła ją Lea. – A psychiatryk, tobie by się przydał – wystawiła jej język. Co ja z nimi mam. Spuściłam głowę, powstrzymując kolejny napad śmiechu.
 - One tak zawsze – parsknęłam śmiechem. – Trzymaj – podałam mu piłkę. Uśmiechnął się do mnie szeroko. – Jakbyś czegoś potrzebował, nie pytaj ich. Zgubią cię – mrugnęłam do niego.
 - Ej! – krzyknęły oburzone.
 - Potrzeba jej chłopka – zaśmiała się Eliza. James spojrzał na mnie zdziwiony. No nie! Moje policzki poczerwieniały. – Jak coś, bierz – popchnęłam ją w stronę basenu. Nie mogąc złapać równowagi, wylądowała w basenie.
 - Widzę, że się nieźle bawicie – na drzewie pojawił się kolejny sąsiad. – Kochanie – spojrzał na swoją dziewczynę, uśmiechając się szeroko. Eliza spiorunowała go wzrokiem. – No co? – zaśmiał się.
 - Może byś tak z łaski swojej mi pomógł? – zapytała z błyskiem w oku. Ona coś kombinuje. Spojrzałam na nią rozbawiona. – Nie patrz tak. Noga mnie boli – pokręciłam przecząco głową. Chłopak zeskoczył z drzewa i podszedł do niej. Za trzy… dwa… jeden… Matt wylądował razem z nią w wodzie. Wiedziałam. Zawsze coś kombinuje, jak ma ten swój tajemniczy błysk. Matt najwyraźniej jeszcze go nie zauważył. Podczas prima aprilis ma niemały problem, bo wiemy kiedy coś kombinuje. Najzwyczajniej w świecie, burzy się z tego powodu. Chłopak spojrzał na nią zły. – Też cię kocham – cmoknęła go w policzek.
 - Eliza musimy się zbierać – przerażona Lea spojrzała na zegarek. – Zostało nam dwadzieścia minut – zaczęła w pośpiechu zbierać swoje rzeczy.
 - Co?! – Eliza jak oparzona wyskoczyła z wody, zakładając mokrą sukienkę. – Tia…
 - Gdybyś mnie nie wrzuciła, pożyczyłbym ci bluzę – zadowolony Matt, wyszedł z basenu. – A te… - przerwał mu klakson samochodu. Pewnie brat Elizy.
 - Zbieramy się – Matt poklepał Jamesa po plecach. – Chodź Romeo – zaśmiał się.
Chłopak przewrócił oczami. Kiwnąwszy nam na dowiedzenia, zniknął za płotem.
 - To co? Odprowadzę was – zaśmiałam się.
Kiedy odjeżdżały spod mojego domu, poczułam jak telefon wibruje mi w ręce, pokręciłam przecząco głową.

Od Eliza:
Do Ja:

Jutro o 17 w parku na rolkach :P

Dobrze wie, że nie jeżdżę. Jestem ciekawa, kiedy znudzi się jej to. Od kilku lat próbuje mnie przekonać do rolek. Łyżwy wystarczają mi w zupełności, chociaż i tak pozostanę wierna swojej desce do końca. W zeszłym roku nauczyłam jeździć na niej Leę. Uśmiechając się pod nosem na to wspomnienie, wzięłam się do odrabiania lekcji. Zajęcia z bezpieczeństwa, które organizują nam w przyszłym tygodniu, to prawdziwa manna z nieba! Ominie mnie test z kultury. Szkoda tylko ośmiu godzin sztuki. No cóż, coś za coś. W zeszył roku przyjechała do nas Birdy z Orlando Bloom’em. Rysowaliśmy ich portrety. Oboje wyróżnili mój, co było dla mnie naprawdę dużym zaszczytem. W takich chwilach nie żałuje, że wybrałam profil artystyczny.

*

W końcu poznałem dziewczynę Matt’a. Pasują do siebie. Przynajmniej rozerwie trochę tego sztywniaka. Nigdy nie widziałem, żeby był tak szczęśliwy i beztroski. To jego pierwsza dziewczyna. Wcześniej, mimo, że miał powodzenie u kobiet, każdej odmawiał. Miały bardzo podobny charakter do charakteru Elizy. A może wydaje mi się, przecież jeszcze jej nie poznałem. Muszę się jej zapytać co takiego zrobiła, że pozwolił się jej tak do siebie zbliżyć. Przynajmniej wie, że już go nie przeniosą z Los Angeles. Szef mi już zapowiedział, że z moim miejscem pobytu nic nie jest pewne. W każdej chwili mogą mnie przenieś do innego miasta, chociażby na drugi koniec państwa. Chciałbym się już ustatkować. Znaleźć kogoś, kupić dom, założyć rodzinę… Niestety, na razie to jest nie możliwe. Skoro przenieśli mnie już pięć razy, mogą to zrobić jeszcze raz.
 - James – do salonu wszedł Matt. O wilku mowa. – Pamiętasz, że w przyszłym tygodniu mamy zajęcia w liceum – zaczął.
 - Pamiętam. I co? – przełączyłem kanał.
 - Pamiętasz Nel? – uśmiechnął się tajemniczo.
 - Jest naszą sąsiadką – westchnąłem, czując jego zamiary. – Czego chcesz?
 - Nie chciałbyś może… umówić się z nią? – zaproponował. – Jest mądra, zabawna…
 - Wylała na mnie sok – przypomniałem mu. – Dlaczego miałbym się z nią umawiać? – spojrzałem na niego podejrzliwie. – Jaki masz w tym interes Scott? – uniosłem jedną brew.
 - Zapomnij – wyszedł, zanim zdążyłem o cokolwiek powiedzieć. Dlaczego zgodziłem się z nimi zamieszkać? Ach tak… Jestem z nich wszystkich najrozsądniejszy.
 - Nie zapomnij o zbiórce! – krzyknąłem za nim
 - Pamiętam!

**
*

Poderwałam się z łóżka, gdy mój nowo poznany sąsiad chciał mnie pocałować. To… Było… dziwne… Nie znam go, a już śnią mi się takie rzeczy? Taniec był jeszcze ok, ale dlaczego piosenka z Tytanica! Błagam. Ten sen mogę zdecydowanie wrzucić do tych najdziwniejszych. Takich snów zazwyczaj nie miewam. Nie mam pojęcia co na niego wpłynęło. Zeszłam z łóżka, ociągając się. Ostatni taki sen miałam z Tom’em… I jak się to skończyło… Wspominając o Tom’ie. Ten liścik, który mi dał. Wyjęłam z szuflady żółtą karteczkę.

Proszę, spotkajmy się. Proszę…
Czekam na odpowiedź…
                        ~Tom

Nie będę rozdrapywać przeszłości. To nie ma sensu. Było minęło. Nie powtórzę drugi raz tego błędu. Nie jestem głupia. Dobrze wie, jak bardzo mnie zranił. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Z drugiej strony, każdy zasługuje na drugą szanse… Nie! Wiedział, ostrzegałam go. Nie chciał mnie słuchać. Wolał słuchać Lilii. Bardzo proszę, ale ode mnie, niech trzyma się z daleka. Dobra, koniec rozpamiętywania.
 - Nel! Pospiesz się! – usłyszałam głos taty. – Nie możemy spóźnić się do dziadków!
 - Tak, już idę! Dajcie mi pięć minut! – odkrzyknęłam, zbierając swoje rzeczy z pufy.
Po trzydziestu minutach, siedziałam w babcinym salonie. Czuje się u niej jak u siebie. Zawsze podziwiałam obrazy, które sama namalowała. Mam ten talent po niej. Tata niestety go nie odziedziczył, ale jakoś nie wyobrażam go sobie, z pędzlem w ręce. Zawsze uwielbiał swoja pracę. W roli detektywa czuje się, jak ryba w wodzie. Babcia w wakacje zawsze uczyła mnie tego co potrafi zrobić z pędzlem, ołówkiem a nawet mąką. Ma do mnie ogromną cierpliwość. Często wywalałam swoje obrazy, za co mnie wyzywała. Uważała, że każdy był piękny i wyjątkowy.
 - No wnusiu – położyła herbatę na ławie. – Opowiadaj jak ci tam idzie. Co ostatnio namalowałaś? – uśmiechnięta, dosiadła się do mnie.
 - Portret naszej rodziny – pokazałam jej zdjęcie. - Trochę nad nim spędziłam, ale jestem zadowolona z efektów – odwzajemniłam uśmiech.
 - Masz racje, jest świetny– klasnęła w dłonie. – Spróbuj ciastek.
 - Kiedy w końcu podasz mi na nie przepis? – zapytałam biorąc jedno do ręki. Zaczęłam je jeść. One są takie dobre. – Więcej orzechów? – zapytałam.
 - Tak, zdecydowanie lepsze co? – zaśmiała się. – Przed tobą nic się nie ukryje. Jak się pytałam dziadka, to nic nie wyczuł – zaśmiała się. – Dobrze, choć na górę. Mam dla ciebie niespodziankę – uśmiechnęła się tajemniczo. Spojrzałam na nią podejrzliwe. Oby tylko nie okazał się nią Tom. To by była lekka przesada. Powędrowałam za nią na poddasze.
 – I jak, podoba się? – otworzyła drzwi. Na środku stała sztaluga w kolorze miętowym. – Uznaliśmy z dziadkiem, że przyda się tobie. W kącie stoją płótna.
 - To musiało być drogie – przytuliłam ją. – Dziękuję.
 - A ja? – oburzył się dziadek.
Z uśmiechem na twarzy, przytuliłam go. Nie wierzę, mam własną sztalugę. Rodzice powiedzieli, że jest zbyt droga i mi jej nie kupią. Sama chciałam na nią zarobić, nawet mam połowę.
 – Kocham was – oderwałam się od dziadka.
 - Max ostatnio dostał ten skuter, którego rodzice nie chcieli mu kupić – zaczął dziadek. – Dalej się gniewają? – zapytał.
 - Nie, teraz wszędzie po wszystko jeździ – zaśmiałam się.
 - Ja nie wiem, dzieci nam rozpuszczacie – na poddaszu pojawili się rodzice. – Ale skuter jest przydatny – zaśmiała się mama.
 - Przynajmniej, sama wcześniej uzbierała połowę – zauważył tata. – Teraz nam z poddasza już całkowicie nie będzie schodzić – zaśmiał się.
 - Trzeba było nie robić mi tam pracowni – uśmiechnęłam się niewinnie.
Całkiem zasiedzieliśmy się u dziadków. Nie żałuje tego, uwielbiam z nimi przebywać. Ugh… Mam dziesięć minut, żeby się uszykować i dojechać do parku. Ciekawe jak to zrobię. Spóźniona podjechałam pod fontannę.
 - Nel! – gorączkowała się Eliza. – Spóźniłaś się.
 - Wiem, przepraszam. Zasiedziałam się u dziadków – usiadłam zdyszana na brzegu fontanny.
Ona coś kombinuje. Ostatnio tak maiła z Tom'em. Ugh… Znowu on. Miałam o nim zapomnieć, a jak na razie, na to się nie zanosi. – To co? Ścigamy się jak zawsze? Która pierwsza wygrywa? – zaproponowałam.
 - Przegrana stawia lody? – zaśmiała się Lea, uprzedzając mnie. – To raczej nie pomoże jej schudnąć – parsknęłam śmiechem.
 - Ej! Sugerujesz coś? – chlapnęła ją wodą, śmiejąc się.
 - A i owszem – od chlapnęła ją.
Jak ja z nimi wytrzymuje.
 - I bez tego cię kocham – za Elizą pojawił się Matt. Wiedziałam. Pewnie przyszedł z braćmi. Za bardzo się gorączkowała jak na moje kolejne spóźnienie. – Mamy rolki dla Nel – uśmiechnął się.
 - Nie ma mowy! – cofnęłam się o krok, wpadając na kogoś. – Przepraszam – odwróciłam się. James… Zabije ją.
 - Nie ufasz mi? – zrobiła niewinną minę Eliza.
 - Nie – pokazałam jej język.
 - Ale James’owi nie odmówisz – wyszczerzyła się.
Oboje spojrzeliśmy na nią zdziwieni. To o to jej chodziło! Mieli to zaplanowane! Nie wierzę… Ona próbuje mnie zeswatać. Ugh… James zgromił Matta wzrokiem.
 - Wiesz Lea – zaczął Jack. – To może my przejdziemy się na lody, a ich zostawimy w spokoju – zaproponował.
 - Świetna propozycja – wymigawszy się, poszła z Jack’iem.
 - I ty przeciwko mnie! – oskarżyłam ją.
No pięknie, kolejna. Wprost idealnie. Ich plan się nie powiedzie! Nie ma mowy. Mam zaufać mężczyźnie, którego nie znam? Niedoczekanie.
 - Też cię kocham – odkrzyknęła.
 - Deski nie odzyskasz, dopóki się nie nauczysz – Eliza zabrała moją deskorolkę.
 - A ty kluczyków od auta, dopóki jej nie nauczysz – Matt pomachał jego kluczami w powietrzu. – To cześć – chwyciwszy Elizę za rękę, odeszli.
Usiadłam zrezygnowana na brzegu fontanny. Już po mnie. Ona na pewno mi jej nie odda. Jest uparta jak osioł, kiedy sobie coś uroi.
 - Nie ma innego wyjścia – westchnął, biorąc rolki do ręki. – Im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy. Włóż – podał mi je.
 - Nie ma mowy! One są jak figurówki! – nie wzięłam ich. Nie ma nawet takiej opcji. Już raz włożyłam do nich nogę, nie skończyło się to dobrze – westchnęłam.
 - Hokejówki – poprawił mnie.
 - Figurówki. Próbowałam już na tym jeździć. Nie popełnię tego błędu drugi raz.
 - Proszę – spojrzał na mnie błagalnie.
Ugh… Eliza wie, że nie potrafię odmówić, jeśli ktoś potrzebuje pomocy. Mogę żyć bez deskorolki. Scott ma gorzej. Zabrał mu auto. Nie mam wyjścia. Zemszczę się jeszcze za to.
 - Dobra – westchnęłam, zakładając je. – Lubisz łyżwy? – skoro ma jakieś tam pojęcie, musiał próbować.
 - Gram czasami w hokej na lodzie – zaśmiał się. - Ciekawska jesteś – poprawił po mnie zapięcie. – Chodź – wyciągnął dłonie. Niepewnie chwyciłam je. Nie mogąc złapać równowagi, wywróciłabym się, ale zdążył mnie złapać.

5 komentarzy:

  1. No nieźle się zaczęło. Już shippuje Jamesa i Nel :D
    Znam ten przykład koleżanek tzw swatki, nawet jeśli by ktoś nie chciał to i tak próbują złączyć ludzi, tak jak w tym przypadku.
    Super rozdział i czekam na nexty :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Heej! :)
    James jest najrozsądniejszy.. haha, chcę to zobaczyć.. znaczy przeczytać :D
    A może.. Matt ma w tym jakiś interes..? Może.. wraz ze swoją dziewczyną pracują w tajnej organizacji zabijającej osoby rozsądne, mądre i zabawne i, gdy Nel i James staną się parą pogrzebią ich razem.. ok to było bez sensu..
    Nel fajne ma te przyjaciółeczki ^^
    Super rozdział no i czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałam komentarz, całkiem długi, i mi się oczywiście nie dodał... Ehh ;__; Zacznijmy więc ponownie...

    Rozdział fajny. Przyjemnie się go czytało i mam nadzieję, że dalej historia się ładnie rozwinie :D
    Było kilka momentów, w których coś mi nie grało, coś mi nie pasowało, ale nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie co. Czy mi brakowało więcej wydarzeń między bohaterami, dokładniej opisanego tego co się wydarzyło, czy mi się jakieś informacje nie do końca zgadzały... Jak na razie po pierwszym rozdziale wiem za mało by stwierdzić. Za kilka kolejnych z pewnością już będę w stanie więc jeśli dalej coś mi nie będzie grało - z pewnością dam znać ;) Służę, że tak to ujmę, pomocą xd
    Jedyne, na co chcę w tej chwili zwrócić uwagę, to pierwszy akapit. Opisujesz przemyślenia bohaterki a potem ona nagle poprawia poduszkę. Moment z poduszką od poprzedniego powinien zostać oddzielony enterem, w nowym akapicie powinien być. ;)
    (I jeszcze "Widzę, że już poznałaś już Jamesa." - jedno "już" ci się niepotrzebnie wkradło. Wykreślisz i będzie git :D)
    To by chyba było na tyle... Czekam na kolejny rozdział, powiadamiaj mnie proszę :D Z chęcią będę czytać :3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dzięki będę już na przyszłość wiedziała :)
      Niektórych wydarzeń nawet nie było w planie, więc są niedopracowane. :/
      A wszystkie tajemnice będę sie wyjaśniać z każdym nowym rozdziałem :P

      Usuń
  4. Nel sprawia wrażenie, jakby siliła się na obojętność. Dobra, kto to jest Tom? A która to ich piosenka? Czytam z wydruku, nie mam odnośników. James gra w kosza? O jak super! To z psychiatrykiem to wart, prawda? Uuu... Już dostrzegam początki romansu. I jednocześnie wieżę jak James jest... Głupi. Ale coś mi się wydaje, że jeszcze zmądrzeje. I w dodatku Nel rysuje! Jeszcze bardziej super. Muszę jeszcze raz obczaić zakładkę z bohaterami i przyzwyczaić się do postaci. Ok Nel, ale przecież zwłoki nie żyją... Uwielbiam wyskakiwać z takimi żartami. Ktoś tu wkłada wszystkich facetów do jednej szuflady. Oj Nel... Przecież to niegrzeczne. I od razu wiadomo, czemu tak bardzo lubi siedzieć u babci. I nie dziwię się, co ona ją na serio uwielbia. Coś mi się widzi, że będzie fajna bramą, jak babcia torze. Oczywiście nie chce krajać. Tak tylko sobie myślę. No jasne, Jamesowi się nie odmawia. Nie gadał, że dziwny! Fajny! Umilałaś mi nudne czekanie. Rozdział super! Zostaje na dłużej! Zanim wydrukowałam, obczaiłam zakładkę z bohaterami. Holland Roden jako Eliza. No cudownie. Teen Wolf jest wszędzie normalnie... Trzymaj się i do następnego!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest motywujący!